
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Quisque id pretium ex, vel consectetur turpis. Ut consectetur scelerisque laoreet. Mauris mattis sagittis purus vel placerat. Morbi interdum lacinia arcu, vitae pretium nibh dictum quis. Sed iaculis eu nunc id tincidunt. Vestibulum ante ipsum primis in faucibus orci luctus et ultrices posuere cubilia curae; Mauris volutpat, velit et mollis fermentum, velit risus consectetur est, tincidunt rutrum lacus justo nec ante. Aliquam pretium fermentum tellus quis tincidunt. Praesent massa nulla, tristique eget tortor non, laoreet convallis odio. Sed viverra tristique mollis. Vivamus luctus malesuada faucibus. Praesent mi lacus, dapibus eget tincidunt at, viverra quis eros. Vivamus lobortis tincidunt ex, eu ornare ex commodo at. Phasellus a scelerisque mi. Curabitur quam urna, rutrum at porta sed, imperdiet in felis.
plitslyhy3 stycznia 2018, 21:00:44
plitslyhy11 października 2017, 22:21:55
Powiem szczerze - po komentarzach spodziewałam się czegoś niesamowitego, a dostałam fabułę z ogromnym potencjałem, którą prawie że zabił zbyt szybki bieg wydarzeń. Może miałam nadzieję na więcej shounen, mniej shoujo, może moje wyobrażenie o tej serii wpłynęło na jej odbiór. Cokolwiek to było, sprawiło, że SAO, niestety, mnie nie porwało.
O ile Kirito i Asunę pokochałam całym sercem, o tyle ich związek zwyczajnie nie dostał wystarczająco dużo czasu, by wywarło to na mnie jakieś większe wrażenie.
Nie miałam również okazji, by jakoś mocniej poprzeżywać walki. Nie oczekiwałam drugiego Naruto i pojedynków na dziesięć odcinków, ale w ile padały bossy? Dwie minuty? Tak samo przejście na wyższe piętra. Zanim historia zdążyła się dobrze rozwinąć, oni już byli na czterdziestym.
Kolejną sprawą jest to, że liczyłam na lepsze powiązania wątków. Częstsze pojawianie się chociażby Liz, która mogła odegrać tu całkiem fajną rolę, a skrócono ją do dwóch odcinków. A cała akcja z Sugu? To było wręcz przykre. Na tyle, że pierwszy raz w życiu na dwudziestym którymś odcinku zastanawiałam się, czy oby na pewno chcę oglądać dalej.
Całe szczęście, seria wybrania się znakomitą grafiką i wspaniałą ścieżką dźwiękową. Postaci, mimo że nieraz niewiele wnoszące, były bardzo przyjemnie wykreowane. Widać, że autor faktycznie przemyślał, co z kim chce zrobić, co jest ogromnym plusem. Podkreślę raz jeszcze, że akcja toczy się zdecydowanie zbyt szybko, jednak wciąż jest dobrze dopracowana, co się ceni.
Drugiej serii chwilowo nie zaczynam, szczególnie, że słyszałam, że jest gorsza od pierwszej. Może kiedyś się za to wezmę. Na tę chwilę takie mocne 7/10, choć bardzo chciałabym dać więcej.
plitslyhy9 października 2017, 00:12:47
Niektórzy nie czytali, więc miło by było, gdyby nie dostali w twarz masą spoilerów, kiedy tylko zjadą w dół strony. :)
plitslyhy9 października 2017, 00:09:36
Strasznie żałuję, że nie przekonałam się do tego anime szybciej. Jest to zdecydowanie jeden z tych tytułów, które w pamięci zostają na bardzo, bardzo długo i których po prostu nie sposób zapomnieć. Mocno szokuje, często budzi niesmak, zdecydowanie nie jest dla każdego, ale jeśli już raz uda się wkręcić, to nie da się odkręcić. No i Unravel... Nawet jeśli kogoś nie przekonuje fabuła, warto obejrzeć tę serię chociażby po to, żeby posłuchać tego op dwanaście razy pod rząd. Generalnie ścieżka dźwiękowa stoi tutaj na naprawdę wysokim poziomie. Chociażby takie Glassy Sky i już mamy dwa niezapomniane utwory, które raz usłyszane nie chcą się odczepić.
Choć początkowo byłam bardzo sceptycznie nastawiona i skłaniałam się do straszliwie niskiej oceny, z każdym kolejnym odcinkiem coraz bardziej się wczuwałam, coraz bardziej mnie to wszystko wciągało i coraz ciężej było przestać oglądać i pogodzić się z tym, że to już koniec. W ogólnym rozrachunku seria, a właściwie sam pierwszy sezon zdecydowanie zasługuje na dychę.
plitslyhy8 października 2017, 23:32:33
Choćbym nie wiem, jak chciała, to po prostu nie jestem w stanie powiedzieć w kwestii tej serii ani słowa krytyki. To anime zajmuje specjalne miejsce w moim sercu i myślę, że chyba już nigdy go nie opuści. 10/10 i szkoda, że to koniec skali.
plitslyhy8 października 2017, 23:14:01
Fabularnie jest to bardzo fajne zwieńczenie historii. Nowi bohaterowie mnie konkretnie irytowali, no, ale cóż - takie zadanie antagonistów, prawda? Pojawiło się również powielenie schematów, co z lekka mnie zawiodło, ale z drugiej strony pozwoliło zakończyć jeden z ciekawszych wątków, więc koniec końców nie mam nic przeciwko. Trochę mnie nawet to wszystko poruszyło i być może trochę się popłakałam, ale to już zdecydowanie było kwestią sentymentu i zwyczajnego smutku, że to już definitywny koniec.
Pod względem muzycznym - jak zwykle świetnie. Piosenka w trakcie gry utrzymała niesamowitą atmosferę, przywodzącą na myśl momenty, gdy w tle słyszało się "Can Do" albo "Rimfire". Jeśli zaś o ending chodzi - GRANRODEO pokazali, że tak, jak przez trzy sezony nie zawiedli w żadnym z siedmiu openingów, tak i teraz nie zamierzali popełnić gafy. Wyszło jak zwykle świetnie, idealnie wpasowało się w klimat.
Także, podsumowując, oczekiwałam arcydzieła, dla którego zabrakłoby skali (takie 12/10 co najmniej), a dostałam coś, co według mnie spokojnie zasługuje na 10/10. Jako finał sprawdza się genialnie, zamyka wszystkie wątki i, powtórzę, trzyma poziom. Jestem jak najbardziej usatysfakcjonowana. :D
plitslyhy6 października 2017, 16:50:12
Anime było świetne. Jedno z lepszych, jakie w życiu oglądałam. Wspaniałe zarówno pod względem fabuły, jak i muzycznym i graficznym. Openingi były naprawdę niesamowite, a w szczególności pierwszy. Bohaterowie unikalni, każdy miał własny charakter i widać było, że nie są stworzeni "na jedno kopyto". Wszystko, od pierwszego do ostatniego odcinka, absolutnie mnie poruszyło. Co prawda zabrakło mi rozwinięcia jednego wątku, jednak mimo wszystko zostało to koniec końców zrekompensowane. 10/10 i szkoda, że nie mogę dać 11.
plitslyhy23 sierpnia 2017, 15:43:19
plitslyhy6 maja 2017, 23:25:49
Kolejną sprawą jest muzyka, która również stała na najwyższym poziomie. Na palcach jednej ręki, w dodatku nie używając wszystkich, jestem w stanie wyliczyć openingi, które niezbyt przypadły mi do gustu. Wśród bodajże 25 pozycji, pamiętam tylko jedynie jeden przypadek, w którym faktycznie się zawiodłam i to tylko i wyłącznie ze względu na moje własne upodobania. Co do endingów - jeśli już jakiegoś odsłuchałam, to tego nie żałowałam, mimo że nie przykładałam do nich większej wagi. No, nie licząc drugiego ed pierwszej serii, który do tej pory mnie prześladuje.
Tak naprawdę jedynym, co w serii porządnie mnie irytowało, była ta paskudna hipokryzja Sasuke. Koniec końców owszem, wyszedł na postać pozytywną, przynajmniej w moim odczuciu, jednak wciąż nie mogę wybaczyć mu paru spraw.
Zresztą, prócz niego pojawiło się jeszcze kilku innych hipokrytów. W pokojowym państwie wywołać wojnę, by osiągnąć pokój, ot co!
W każdym razie, podsumowując, Naruto było wspaniałym tytułem, nad którym warto było spędzić te kilkanaście godzin (DNI) i do którego na pewno wrócę jeszcze nie raz. Z czystym sumieniem pełna dycha dla obydwu serii i wielki, naprawdę ogromny szacunek dla autora.
plitslyhy26 marca 2017, 19:21:37
W ogólnym podsumowaniu, drugi sezon podobał mi się o wiele bardziej od pierwszego i kończę z oceną 10/10.