
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Quisque id pretium ex, vel consectetur turpis. Ut consectetur scelerisque laoreet. Mauris mattis sagittis purus vel placerat. Morbi interdum lacinia arcu, vitae pretium nibh dictum quis. Sed iaculis eu nunc id tincidunt. Vestibulum ante ipsum primis in faucibus orci luctus et ultrices posuere cubilia curae; Mauris volutpat, velit et mollis fermentum, velit risus consectetur est, tincidunt rutrum lacus justo nec ante. Aliquam pretium fermentum tellus quis tincidunt. Praesent massa nulla, tristique eget tortor non, laoreet convallis odio. Sed viverra tristique mollis. Vivamus luctus malesuada faucibus. Praesent mi lacus, dapibus eget tincidunt at, viverra quis eros. Vivamus lobortis tincidunt ex, eu ornare ex commodo at. Phasellus a scelerisque mi. Curabitur quam urna, rutrum at porta sed, imperdiet in felis.
PakuraChan27 lipca 2015, 23:54:12
No boże kochany, teraz już takich bajek nie ma. Shaman King wraz z Naruto to moje pierwsze anime, które zaczęły pewien etap w moim życiu.
W ogóle pewnego pięknego dnia, kiedy to leżałam sobie 'chora' w domu, a reszta tułała się po szkole doznałam olśnienia. "Co ja za bajkę o szamanach oglądałam jak byłam mała!". I boom, po mozolnych poszukiwaniach znalazłam moje bezimienne olśnienie. Byłam wręcz zdziwiona, że po tylu latach nadal świetnie pamiętałam opening, bohaterów i fabułę. A jak na wówczas 10letnie bodajże dzieciątko musiałam się niezmiernie skupiać na każdym odcinku, że moja skleroza okazała się tu nieskuteczna xd
Yoh wraz z Amidamaru dawali niezwykłe odczucia podczas odcinków. Jestem prawie pewna, że gdybym trafiła na inną serię rozpoczynając jeszcze nieświadomie zabawę z anime to prawdopodobnie teraz nie pisałabym tego komentarza.
PakuraChan27 lipca 2015, 23:44:59
PakuraChan27 lipca 2015, 23:37:22
To z pewnością niecodzienna i kontrowersyjna produkcja, która mi niezmiernie przypadła do gustu. Klimat, który panował podczas tych 10 odcinków jest nie do opisania. Mushishi cały czas emanuje wyjątkowością. A co kolejny odcinek to lepszy. Poziom prezentowany przez daną serię jest naprawdę wysoki.
Zwierciadlane Jezioro <3 Toż to prawdziwe arcydzieło. Ten odcinek najbardziej pamiętam. Niby taki depresyjny i szary, ale mi takie klimaty jak najbardziej odpowiadają. Cała seria to jedna wielka aluzja, która krzyczy "myśl o mnie przed snem!". Robiłam tak, jak Mushishi do mnie krzyczało.
Boże, ten opening. Jest jednym z ulubionych utworów w moim odtwarzaczu. Magia płynąca z jego każdej nutki, każdego słowa jest niezmierzona. Piękna piosenka, która zawsze da radę mnie uspokoić. Taki antydepresant. Coś niesamowitego.
Śmiem twierdzić, że nie jest to anime dla każdego. Nie każdy zrozumie piękno płynące z każdej sekundy seansu tej że serii. Nie każdy jest miłośnikiem melancholii i refleksyjności. Nie każdy lubi wysilać szare komórki siadając w piątkowy wieczór przed komputerem.
PakuraChan27 lipca 2015, 01:16:27
Mam wrażenie, że na za dużo liczyłam zaczynając przed kilkoma godzinami ową przygodę z Brave, ale cóż, jak sama fabuła mówi "mylisz się, więc jesteś człowiekiem". Wygląda jakbym tylko wytykała błędy danej produkcji, bo rzeczywiście na razie tak jest.
Teraz jednak postaram się też nie zniechęcić do tej serii, bo anime aż tak nie zgrzeszyło.
W ogóle już sukces w pierwszym odcinku. Miałam długą przerwę z anime, dużo serii przeleciałam i po pierwszym odcinku rzucałam, a Brave kazało się dalej oglądać. Najwyraźniej ruszyła mnie fajtłapowata kapłanka i oschły samotny wilczek. Lekkie środkowe odcinki, które miło się oglądało (z lekkim przymrużeniem oka na irytującą Isanami z momentami przebłysków i oznakami jakiejkolwiek dojrzałości emocjonalnej). Tak jak wspomniałam wcześniej, ostatnie 4 odcinki to po prostu coś, czego chyba każdy oczekuje rzucając się na seinen. Wisienką na tym kolorowym torcie jest odcinek ostatni.
Soundtrack bardzo mi się podobał, chyba tylko w jednym momencie był nietrafiony. Bodajże była to sytuacja w ostatnim odcinku, ale nieważne, to moje późnonocne odczucie. Jedno mogę stwierdzić, na pewno po napisaniu tego komentarza poszperam na YT o tą ścieżkę dźwiękową.
Grafika niczym szczególnym się nie wyróżniała, była po prostu ładna i nie kuła w oczy.
Anastasia <3
Mam słabość do drugoplanowych postaci. To jest kawał dobrej żeńskiej postaci! Nie ma dużo tak genialnie wykreowanych postaci płci pięknej. Zazwyczaj są to postacie pokroju Isanami. Bezradne, niezdecydowane, rozbite, mające dobre chęci. A Ana była silna, konkretna i niezwykle inteligentna. Owszem, zagubiona, ale ostatecznie była w stanie rozbić swoją lodową pokrywę i dopuścić do siebie słowa Jinpachiego, które dały jej do zrozumienia, iż nie zawsze cele, które sobie stawiamy idą we właściwym kierunku.
No i cóż, ogólnie anime oceniam na 6+/10. Chciałabym dać więcej, ale niestety Brave nie ma do tego wystarczających predyspozycji. Mimo wszystko bardzo przyjemnie oglądało mi się owe 12 odcinków i śmiem stwierdzić, że pokuszę się na ponowne obejrzenie Brave10. Kto wie, może teraz czegoś nie zrozumiałam i ocena będzie inna?
PakuraChan8 stycznia 2015, 22:15:02
PakuraChan8 stycznia 2015, 01:20:35
VON...
Anime posiada genialną fabułę, odpowiednią ścieżkę dźwiękową, zgrabną kreskę i kontrowersyjne postacie. Więc w sumie jest wszystko co porządne anime na poziomie powinno mieć! Bez wahania dodałam do fav Shibazakiego i Nine. Co do tego nie było żadnych wątpliwości. Moja dłoń nie miała też sprzeciwów by dodać Zankyou do ulub. Wcale się jej nie dziwię!
Zakończenie... Smutne, a ja takich właśnie oczekuję. Anime mnie nie zawiodło chyba pod żadnym względem. Nie liczą takiej jednej upierdliwej duszyczki - Lisy. Rozumiem, że miała swój wkład w ważne decyzje Dwunastki, jednak było kolejną żeńską postacią, na którą pasuje stwierdzenie "Pożal się Boże..." Jednak nawet taka Lisa miała w sobie to coś co sprawiło, że całkiem jej nie skreśliłam. Może nawet urealniła nie co anime o nastolatkach z ponadprzeciętną inteligencją i dotrzymującym im kroku detektywie, który był w stanie wszystko rozwiązać?
Reasumując, owe anime jest jednym z tych, które trzeba samemu obejrzeć, by móc dojrzeć piękno dobrego dramatu.
PakuraChan8 stycznia 2015, 01:01:02
Zakończenie! Płakałam jak głupia ;__; Uwielbiam smutne zakończenia, a to tu było niesamowite, nadal widzę siebie stopującą odcinek bo łzy zakrywały mi pole widzenia XD Pamiętam, że jako 12-latka powiedziałam sobie, że już więcej żadnej serii nie obejrzę, bo na pewno już nic nie dorówna Katanagatari XD W połowie stało się tak jak mówiłam. Jak na razie nic nie dorównało Katanie, jednak przygodę z anime dalej kontynuuję. Darzę owe anime wielkim sentymentem i z chęcią do niego wracam. Katanagatari należy do tych anime, które każdy zapalony anime oglądacz powinien zaliczyć.
PakuraChan8 stycznia 2015, 00:43:56
Anime jest śliczne, jednak kreska ostro kole w oczy. Na zakończenie brak mi komentarza, był tak zaskakujący, tak refleksyjny. Gdyby kreska była lepszej jakości pokusiłabym się na większą ocenę. Produkcja była dość realistyczna, jednak tylko ze względu na relację, czy też samo rozumowanie głównego bohatera. Nie żałuję, że obejrzałam. Przyznać jednak trzeba, że poszukiwacze akcji nie będą zadowoleni. To raczej anime na samotny wieczór z kubkiem herbaty i tulocykiem. Prawda jest taka, że owy film porusza ważne tematy i jest jednym z tych co "daje do myślenia". Jestem zdania, iż każdy miłośnik dramatów/okruch życia powinien mieć ten tytuł na liście "Obejrzanych".
PakuraChan8 stycznia 2015, 00:29:36
Jeszcze słówko o Erice. Doceniam jej determinację. Jednak jej charakter był okropny. Tylko raz postąpiła tak, jak powinna.
Anime otrzymało ode mnie ocenę 5/10. Zaraz się posypie, że się nie znam i jak mogę obrażać Erikę. Proszę o łagodny wyrok xD
PakuraChan8 stycznia 2015, 00:04:19
Koniec końców anime uznałam za jedyną serię, która mimo wad jest świetną produkcją, która jest w stanie nauczyć odróżniać realność, od idealizacji. A może różnicy pomiędzy patrzeniem na świat optymistycznie, a realistycznie?