Jetix, dziecięce wieczory, pierwsze anime, sentyment <3
No boże kochany, teraz już takich bajek nie ma. Shaman King wraz z Naruto to moje pierwsze anime, które zaczęły pewien etap w moim życiu.
W ogóle pewnego pięknego dnia, kiedy to leżałam sobie 'chora' w domu, a reszta tułała się po szkole doznałam olśnienia. "Co ja za bajkę o szamanach oglądałam jak byłam mała!". I boom, po mozolnych poszukiwaniach znalazłam moje bezimienne olśnienie. Byłam wręcz zdziwiona, że po tylu latach nadal świetnie pamiętałam opening, bohaterów i fabułę. A jak na wówczas 10letnie bodajże dzieciątko musiałam się niezmiernie skupiać na każdym odcinku, że moja skleroza okazała się tu nieskuteczna xd
Yoh wraz z Amidamaru dawali niezwykłe odczucia podczas odcinków. Jestem prawie pewna, że gdybym trafiła na inną serię rozpoczynając jeszcze nieświadomie zabawę z anime to prawdopodobnie teraz nie pisałabym tego komentarza.
Niezwykle inteligentne anime z dużą dozą polityki, co ogromnie mnie odrzucało. Bezpodstawnie jak się później okazało. Spice and Wolf to doprawdy dobra, mądra ekranizacja z niezłym soundtrackiem i ładną kreską. Choć podejrzewam, że nie każdy po jej obejrzeniu będzie tak ową serią zachwycony. Uważam też, że nie jest to anime, na odmóżdżający wieczorek. Owszem są elementy czysto komediowe, ale to tylko lekka odskocznia od całokształtu serii i skuteczna próba stworzenia idealnie wyważonego klimatu.
Oglądałam je dosyć dawno, ale chyba pamiętam swoją ulubioną serię na tyle by nawet teraz coś o niej nabazgrać.
To z pewnością niecodzienna i kontrowersyjna produkcja, która mi niezmiernie przypadła do gustu. Klimat, który panował podczas tych 10 odcinków jest nie do opisania. Mushishi cały czas emanuje wyjątkowością. A co kolejny odcinek to lepszy. Poziom prezentowany przez daną serię jest naprawdę wysoki.
Zwierciadlane Jezioro <3 Toż to prawdziwe arcydzieło. Ten odcinek najbardziej pamiętam. Niby taki depresyjny i szary, ale mi takie klimaty jak najbardziej odpowiadają. Cała seria to jedna wielka aluzja, która krzyczy "myśl o mnie przed snem!". Robiłam tak, jak Mushishi do mnie krzyczało.
Boże, ten opening. Jest jednym z ulubionych utworów w moim odtwarzaczu. Magia płynąca z jego każdej nutki, każdego słowa jest niezmierzona. Piękna piosenka, która zawsze da radę mnie uspokoić. Taki antydepresant. Coś niesamowitego.
Śmiem twierdzić, że nie jest to anime dla każdego. Nie każdy zrozumie piękno płynące z każdej sekundy seansu tej że serii. Nie każdy jest miłośnikiem melancholii i refleksyjności. Nie każdy lubi wysilać szare komórki siadając w piątkowy wieczór przed komputerem.
Dlaczego Isanami nie mogła być taka silna i konkretna od samego początku? Dlaczego fabuła przypominała dobry seinen dopiero w ostatnich 4 odcinkach? W ogóle, jeśli Brave 10 jest seinenem to jedynie dzięki ostatnim 4 odcinkom, bo reszta to raczej jakaś lekka komedia...
Mam wrażenie, że na za dużo liczyłam zaczynając przed kilkoma godzinami ową przygodę z Brave, ale cóż, jak sama fabuła mówi "mylisz się, więc jesteś człowiekiem". Wygląda jakbym tylko wytykała błędy danej produkcji, bo rzeczywiście na razie tak jest.
Teraz jednak postaram się też nie zniechęcić do tej serii, bo anime aż tak nie zgrzeszyło.
W ogóle już sukces w pierwszym odcinku. Miałam długą przerwę z anime, dużo serii przeleciałam i po pierwszym odcinku rzucałam, a Brave kazało się dalej oglądać. Najwyraźniej ruszyła mnie fajtłapowata kapłanka i oschły samotny wilczek. Lekkie środkowe odcinki, które miło się oglądało (z lekkim przymrużeniem oka na irytującą Isanami z momentami przebłysków i oznakami jakiejkolwiek dojrzałości emocjonalnej). Tak jak wspomniałam wcześniej, ostatnie 4 odcinki to po prostu coś, czego chyba każdy oczekuje rzucając się na seinen. Wisienką na tym kolorowym torcie jest odcinek ostatni.
No proszę, nigdy nie słyszałam 'motywującej gadki' w takim stylu, jak zrobił to Saizou.
Soundtrack bardzo mi się podobał, chyba tylko w jednym momencie był nietrafiony. Bodajże była to sytuacja w ostatnim odcinku, ale nieważne, to moje późnonocne odczucie. Jedno mogę stwierdzić, na pewno po napisaniu tego komentarza poszperam na YT o tą ścieżkę dźwiękową.
Grafika niczym szczególnym się nie wyróżniała, była po prostu ładna i nie kuła w oczy.
A! Przypomniało mi się. Kiedy Sasuke dostał raport od swojej sowy o tym, że Isanami została porwana to w dłoni zamiast trzymać ową kartkę, to trzymał... nic XD Natomiast podając przesyłkę Sanadzie ona magicznie się pojawiła. Nie wiem czy to może usterka serwera, na którym oglądałam dany odcinek, czy błąd jest 'widoczny', dla każdego uważniejszego widza.
Anastasia <3
Mam słabość do drugoplanowych postaci. To jest kawał dobrej żeńskiej postaci! Nie ma dużo tak genialnie wykreowanych postaci płci pięknej. Zazwyczaj są to postacie pokroju Isanami. Bezradne, niezdecydowane, rozbite, mające dobre chęci. A Ana była silna, konkretna i niezwykle inteligentna. Owszem, zagubiona, ale ostatecznie była w stanie rozbić swoją lodową pokrywę i dopuścić do siebie słowa Jinpachiego, które dały jej do zrozumienia, iż nie zawsze cele, które sobie stawiamy idą we właściwym kierunku.
No i cóż, ogólnie anime oceniam na 6+/10. Chciałabym dać więcej, ale niestety Brave nie ma do tego wystarczających predyspozycji. Mimo wszystko bardzo przyjemnie oglądało mi się owe 12 odcinków i śmiem stwierdzić, że pokuszę się na ponowne obejrzenie Brave10. Kto wie, może teraz czegoś nie zrozumiałam i ocena będzie inna?
Z dziwnych, niewytłumaczalnych przyczyn owa produkcja wyróżnia się na tle innych romansidełek. Co racja to racja, jak zwykle irytująca główna, jednak nie aż tak bardzo jak w innych anime. W sumie rzekłabym, iż ujdzie xD Kou był specyficzny, koniec końców go polubiłam. Kreska milusia. Tak samo jak i grafika. Uważam, że z czystym sumieniem mogę powierzyć Ao mocne -8/10
Shibazaki, Twelve, Nine <3
VON...
Anime posiada genialną fabułę, odpowiednią ścieżkę dźwiękową, zgrabną kreskę i kontrowersyjne postacie. Więc w sumie jest wszystko co porządne anime na poziomie powinno mieć! Bez wahania dodałam do fav Shibazakiego i Nine. Co do tego nie było żadnych wątpliwości. Moja dłoń nie miała też sprzeciwów by dodać Zankyou do ulub. Wcale się jej nie dziwię!
Zakończenie... Smutne, a ja takich właśnie oczekuję. Anime mnie nie zawiodło chyba pod żadnym względem. Nie liczą takiej jednej upierdliwej duszyczki - Lisy. Rozumiem, że miała swój wkład w ważne decyzje Dwunastki, jednak było kolejną żeńską postacią, na którą pasuje stwierdzenie "Pożal się Boże..." Jednak nawet taka Lisa miała w sobie to coś co sprawiło, że całkiem jej nie skreśliłam. Może nawet urealniła nie co anime o nastolatkach z ponadprzeciętną inteligencją i dotrzymującym im kroku detektywie, który był w stanie wszystko rozwiązać?
Reasumując, owe anime jest jednym z tych, które trzeba samemu obejrzeć, by móc dojrzeć piękno dobrego dramatu.
No i oceń że człowieku obiektywnie taką genialną serię! Katanagatari jest jednym z tych anime, które należy obejrzeć w późniejszej fazie wieku, by dobrze pojąć co autor chciał przekazać. Ja zaliczyłam ten tytuł będąc w bodajże 6 klasie podstawówki... Zdecydowanie powinnam to sobie wówczas odpuścić XD Jednak anime mnie urzekło już wtedy. Niedawno obejrzałam po raz kolejny, tym razem widziałam je jako równie niezwykłą serię, jednak zauważyłam więcej niż zaobserwowałam 4 lata temu. Shichika, który stał mi się bardzo bliski ze względu na swoje odizolowanie od reszty społeczeństwa i wyjątkowością oraz Togame, będącą moją ULUBIONĄ żeńską postacią!! Jej charakter, styl, inteligencja... Nic dodać nic ująć. To jedna z tych postaci płci pięknej, która jest jednocześnie sympatyczna i stanowcza. Takich kobiet w anime ze święcą szukać... Jeden cytat zapadł mi bardzo w pamięć.
"Źle jest o niczym nie myśleć, ale jeszcze gorzej jest myśleć o czymś za dużo"<3
Aż żal mi zarzucić słabą kreskę ;----; Ale ten fakt przyćmiewała piękna fabuła, która była rewelacyjna prowadzona, postacie, które były nie mniej jak czarujące i budujące napięcie oraz śliczna ścieżka dźwiękowa.
Zakończenie! Płakałam jak głupia ;__; Uwielbiam smutne zakończenia, a to tu było niesamowite, nadal widzę siebie stopującą odcinek bo łzy zakrywały mi pole widzenia XD Pamiętam, że jako 12-latka powiedziałam sobie, że już więcej żadnej serii nie obejrzę, bo na pewno już nic nie dorówna Katanagatari XD W połowie stało się tak jak mówiłam. Jak na razie nic nie dorównało Katanie, jednak przygodę z anime dalej kontynuuję. Darzę owe anime wielkim sentymentem i z chęcią do niego wracam. Katanagatari należy do tych anime, które każdy zapalony anime oglądacz powinien zaliczyć.
Zarzuciłam 8/10.
Anime jest śliczne, jednak kreska ostro kole w oczy. Na zakończenie brak mi komentarza, był tak zaskakujący, tak refleksyjny. Gdyby kreska była lepszej jakości pokusiłabym się na większą ocenę. Produkcja była dość realistyczna, jednak tylko ze względu na relację, czy też samo rozumowanie głównego bohatera. Nie żałuję, że obejrzałam. Przyznać jednak trzeba, że poszukiwacze akcji nie będą zadowoleni. To raczej anime na samotny wieczór z kubkiem herbaty i tulocykiem. Prawda jest taka, że owy film porusza ważne tematy i jest jednym z tych co "daje do myślenia". Jestem zdania, iż każdy miłośnik dramatów/okruch życia powinien mieć ten tytuł na liście "Obejrzanych".
Spodziewałam się czegoś więcej. Tradycyjnie żeńska postać powinna zostać spalona na sztosie. Nie rozumiem dlaczego, w każdym romansie główna bohaterka to idiotka... Tyyyle razy w myślach krzyczałam "Zostaw tego idiotę, nie dawaj sobą pomiatać! W końcu sam przejrzy.", ale co tam, lepiej cackać się z takim obwiesiem... Fakt faktem, Kyo mimo bycia gburem był w rzeczywistości inteligentnym chłopaczyną, który się zagubił i przy pomocy niezdarnej oraz (ponoć) słodkiej Eriki z powrotem wchodzi na jasną stronę mocy. Kyo raz porządnie zaplusował, raz! I tym jednym zdaniem zdołał się zrehabilitować.
"Nieważne ile śmieci podniesiesz, nadal masz stertę śmieci", to jak odpowiedział temu narcystycznemu lovelasowi wspomogło moją opinię o nim.
Ehh, gdzieś czytałam, że jest to mieszanka Kaichou x Ao... Powiem tak, owa produkcja nawet nie ma startu do Ao Haru Ride. Co do Kaichou to według mnie Ookami oprócz głównego bohatera w niczym nie jest podobne.
Jeszcze słówko o Erice. Doceniam jej determinację. Jednak jej charakter był okropny. Tylko raz postąpiła tak, jak powinna.
Mówię o chluśnięciu Kyo w twarz, a i tak zbyt szybko mu wybaczyła >.<
Tak jak to powiedział brunet (którego imienia nie pamiętam),
który był dla niej milusi i na prawo i lewo prawił komplementami "Wystarczyło kilka słodkich słówek, a ty już się we mnie zakochałaś"
Teraz jak tak o tym myślę, to dziewczyny rzeczywiście takie są. Mówię z obserwacji, jak i z doświadczenia XD Jednak nie każde uczucia można od tak dawać odczytać drugiej osobie...
Anime otrzymało ode mnie ocenę 5/10. Zaraz się posypie, że się nie znam i jak mogę obrażać Erikę. Proszę o łagodny wyrok xD
Osobiście anime wylądowało wysoko w moich ulubionych produkcjach. Wzruszyło mnie niejednokrotnie. Jednak Kriss94 ma w swoim komentarzu dużo racji. Postacie są bardzo wyidealizowane, ale aż tak to nie gryzie, jak to ujął user Kriss94. Jednak to rzecz gustu. Ciężko obiektywnie ocenić tego typu anime, było bolesne, jednak nie znając warunków takich poprawczaków ciężko cokolwiek odpowiednio ocenić. Autor chciał przekazać bardzo dużo wartości. Czym jest przyjaźń, poprawczak/więzienie nie skreśla Cię do końca życia, marzenia to jedyne co podtrzymuje na życiu, oddanie życia za kogoś ważnego jest czymś bezcennym... A to wszystko sprowadza do jednego, empatii, której w tych czasach powoli ludziom brakuje. Trzeba przyznać, że owe charaktery są dość naciągane, ale jeśli się o tym zapomni to człowieku, lepszego anime z wątkiem więziennym nie znajdziesz :D Jednak jeśli by się tak zastanowić to najbardziej realistyczny był Baremoto, którego pewnie nikt nie lubił xD Dlaczego? Bo na tle wyidealizowanej reszty był zwyczajny, popełniał błędy... był po prostu nieidealny co zaburzało ład grupy.
Koniec końców anime uznałam za jedyną serię, która mimo wad jest świetną produkcją, która jest w stanie nauczyć odróżniać realność, od idealizacji. A może różnicy pomiędzy patrzeniem na świat optymistycznie, a realistycznie?
PakuraChan27 lipca 2015, 23:54:12
No boże kochany, teraz już takich bajek nie ma. Shaman King wraz z Naruto to moje pierwsze anime, które zaczęły pewien etap w moim życiu.
W ogóle pewnego pięknego dnia, kiedy to leżałam sobie 'chora' w domu, a reszta tułała się po szkole doznałam olśnienia. "Co ja za bajkę o szamanach oglądałam jak byłam mała!". I boom, po mozolnych poszukiwaniach znalazłam moje bezimienne olśnienie. Byłam wręcz zdziwiona, że po tylu latach nadal świetnie pamiętałam opening, bohaterów i fabułę. A jak na wówczas 10letnie bodajże dzieciątko musiałam się niezmiernie skupiać na każdym odcinku, że moja skleroza okazała się tu nieskuteczna xd
Yoh wraz z Amidamaru dawali niezwykłe odczucia podczas odcinków. Jestem prawie pewna, że gdybym trafiła na inną serię rozpoczynając jeszcze nieświadomie zabawę z anime to prawdopodobnie teraz nie pisałabym tego komentarza.
PakuraChan27 lipca 2015, 23:44:59
PakuraChan27 lipca 2015, 23:37:22
To z pewnością niecodzienna i kontrowersyjna produkcja, która mi niezmiernie przypadła do gustu. Klimat, który panował podczas tych 10 odcinków jest nie do opisania. Mushishi cały czas emanuje wyjątkowością. A co kolejny odcinek to lepszy. Poziom prezentowany przez daną serię jest naprawdę wysoki.
Zwierciadlane Jezioro <3 Toż to prawdziwe arcydzieło. Ten odcinek najbardziej pamiętam. Niby taki depresyjny i szary, ale mi takie klimaty jak najbardziej odpowiadają. Cała seria to jedna wielka aluzja, która krzyczy "myśl o mnie przed snem!". Robiłam tak, jak Mushishi do mnie krzyczało.
Boże, ten opening. Jest jednym z ulubionych utworów w moim odtwarzaczu. Magia płynąca z jego każdej nutki, każdego słowa jest niezmierzona. Piękna piosenka, która zawsze da radę mnie uspokoić. Taki antydepresant. Coś niesamowitego.
Śmiem twierdzić, że nie jest to anime dla każdego. Nie każdy zrozumie piękno płynące z każdej sekundy seansu tej że serii. Nie każdy jest miłośnikiem melancholii i refleksyjności. Nie każdy lubi wysilać szare komórki siadając w piątkowy wieczór przed komputerem.
PakuraChan27 lipca 2015, 01:16:27
Mam wrażenie, że na za dużo liczyłam zaczynając przed kilkoma godzinami ową przygodę z Brave, ale cóż, jak sama fabuła mówi "mylisz się, więc jesteś człowiekiem". Wygląda jakbym tylko wytykała błędy danej produkcji, bo rzeczywiście na razie tak jest.
Teraz jednak postaram się też nie zniechęcić do tej serii, bo anime aż tak nie zgrzeszyło.
W ogóle już sukces w pierwszym odcinku. Miałam długą przerwę z anime, dużo serii przeleciałam i po pierwszym odcinku rzucałam, a Brave kazało się dalej oglądać. Najwyraźniej ruszyła mnie fajtłapowata kapłanka i oschły samotny wilczek. Lekkie środkowe odcinki, które miło się oglądało (z lekkim przymrużeniem oka na irytującą Isanami z momentami przebłysków i oznakami jakiejkolwiek dojrzałości emocjonalnej). Tak jak wspomniałam wcześniej, ostatnie 4 odcinki to po prostu coś, czego chyba każdy oczekuje rzucając się na seinen. Wisienką na tym kolorowym torcie jest odcinek ostatni.
Soundtrack bardzo mi się podobał, chyba tylko w jednym momencie był nietrafiony. Bodajże była to sytuacja w ostatnim odcinku, ale nieważne, to moje późnonocne odczucie. Jedno mogę stwierdzić, na pewno po napisaniu tego komentarza poszperam na YT o tą ścieżkę dźwiękową.
Grafika niczym szczególnym się nie wyróżniała, była po prostu ładna i nie kuła w oczy.
Anastasia <3
Mam słabość do drugoplanowych postaci. To jest kawał dobrej żeńskiej postaci! Nie ma dużo tak genialnie wykreowanych postaci płci pięknej. Zazwyczaj są to postacie pokroju Isanami. Bezradne, niezdecydowane, rozbite, mające dobre chęci. A Ana była silna, konkretna i niezwykle inteligentna. Owszem, zagubiona, ale ostatecznie była w stanie rozbić swoją lodową pokrywę i dopuścić do siebie słowa Jinpachiego, które dały jej do zrozumienia, iż nie zawsze cele, które sobie stawiamy idą we właściwym kierunku.
No i cóż, ogólnie anime oceniam na 6+/10. Chciałabym dać więcej, ale niestety Brave nie ma do tego wystarczających predyspozycji. Mimo wszystko bardzo przyjemnie oglądało mi się owe 12 odcinków i śmiem stwierdzić, że pokuszę się na ponowne obejrzenie Brave10. Kto wie, może teraz czegoś nie zrozumiałam i ocena będzie inna?
PakuraChan8 stycznia 2015, 22:15:02
PakuraChan8 stycznia 2015, 01:20:35
VON...
Anime posiada genialną fabułę, odpowiednią ścieżkę dźwiękową, zgrabną kreskę i kontrowersyjne postacie. Więc w sumie jest wszystko co porządne anime na poziomie powinno mieć! Bez wahania dodałam do fav Shibazakiego i Nine. Co do tego nie było żadnych wątpliwości. Moja dłoń nie miała też sprzeciwów by dodać Zankyou do ulub. Wcale się jej nie dziwię!
Zakończenie... Smutne, a ja takich właśnie oczekuję. Anime mnie nie zawiodło chyba pod żadnym względem. Nie liczą takiej jednej upierdliwej duszyczki - Lisy. Rozumiem, że miała swój wkład w ważne decyzje Dwunastki, jednak było kolejną żeńską postacią, na którą pasuje stwierdzenie "Pożal się Boże..." Jednak nawet taka Lisa miała w sobie to coś co sprawiło, że całkiem jej nie skreśliłam. Może nawet urealniła nie co anime o nastolatkach z ponadprzeciętną inteligencją i dotrzymującym im kroku detektywie, który był w stanie wszystko rozwiązać?
Reasumując, owe anime jest jednym z tych, które trzeba samemu obejrzeć, by móc dojrzeć piękno dobrego dramatu.
PakuraChan8 stycznia 2015, 01:01:02
Zakończenie! Płakałam jak głupia ;__; Uwielbiam smutne zakończenia, a to tu było niesamowite, nadal widzę siebie stopującą odcinek bo łzy zakrywały mi pole widzenia XD Pamiętam, że jako 12-latka powiedziałam sobie, że już więcej żadnej serii nie obejrzę, bo na pewno już nic nie dorówna Katanagatari XD W połowie stało się tak jak mówiłam. Jak na razie nic nie dorównało Katanie, jednak przygodę z anime dalej kontynuuję. Darzę owe anime wielkim sentymentem i z chęcią do niego wracam. Katanagatari należy do tych anime, które każdy zapalony anime oglądacz powinien zaliczyć.
PakuraChan8 stycznia 2015, 00:43:56
Anime jest śliczne, jednak kreska ostro kole w oczy. Na zakończenie brak mi komentarza, był tak zaskakujący, tak refleksyjny. Gdyby kreska była lepszej jakości pokusiłabym się na większą ocenę. Produkcja była dość realistyczna, jednak tylko ze względu na relację, czy też samo rozumowanie głównego bohatera. Nie żałuję, że obejrzałam. Przyznać jednak trzeba, że poszukiwacze akcji nie będą zadowoleni. To raczej anime na samotny wieczór z kubkiem herbaty i tulocykiem. Prawda jest taka, że owy film porusza ważne tematy i jest jednym z tych co "daje do myślenia". Jestem zdania, iż każdy miłośnik dramatów/okruch życia powinien mieć ten tytuł na liście "Obejrzanych".
PakuraChan8 stycznia 2015, 00:29:36
Jeszcze słówko o Erice. Doceniam jej determinację. Jednak jej charakter był okropny. Tylko raz postąpiła tak, jak powinna.
Anime otrzymało ode mnie ocenę 5/10. Zaraz się posypie, że się nie znam i jak mogę obrażać Erikę. Proszę o łagodny wyrok xD
PakuraChan8 stycznia 2015, 00:04:19
Koniec końców anime uznałam za jedyną serię, która mimo wad jest świetną produkcją, która jest w stanie nauczyć odróżniać realność, od idealizacji. A może różnicy pomiędzy patrzeniem na świat optymistycznie, a realistycznie?