Przykro mi, bo moim zdaniem strasznie niewykorzystany potencjał.
Stanowczo za mało przemian w zwierzaki, ciepłych momentów z tym związanych. Nie dało się odczuć, że to może być w jakiś sposób dokuczliwe. Nie było myśli typu "Nie mogę cię przytulić", dlatego, że jeśli ktoś faktycznie miał kontakt z osobami, które nie były w temacie, to ich wątki były zaniedbane.
Nie rozumiem też, co autor miał na myśli jeśli chodzi o postać Yukiego. Dawno nie widziałam takiej niekonsekwencji. Jakbym co chwilę musiała się mierzyć z inną osobowością. I jeszcze ten absurdalny wątek z Machi. Po głowie chodziło mi tylko: "Autorze, czym Yuki ci zawinił, że tak go traktujesz?"
Może mnie coś ominęło, ale nie rozumiem też dlaczego Kyo miał tę bestię w sobie. Na podstawie opowieści, nie dało się wywnioskować, że pierwszy kot umarł w jakimś wielkim żalu i dlatego go tak zdeformowało, czy z jakiegokolwiek innego powodu. Bo to, że ma to znaczenie symboliczne to fajnie, ale moje pytania brzmią "jak i po co?"
A postać Akito? Obrzydliwa i nie zasługuje na tak szczęśliwe zakończenie. Można było to przedstawić w mniej cukierkowy sposób. Wysłać ją na terapię, do psychiatryka, gdzie Shigure by ją odwiedzał. No cokolwiek, tylko nie coś takiego do kur...
Dużo można byłoby pisać o tym jak wiele rzeczy poszło źle.
Jeśli chodzi o największe pozytywy to:
- muzyka jest piękna,
-postacie zwierzaków są mega słodkie,
- Momiji.
O matko, porównywać TBATE do Mushoku Tensei to jak porównanie słońca do księżyca. Wbrew pozorom nie mają one ze sobą zbyt wiele wspólnego. Artur Leywin jest jednym z najbardziej komfortowych bohaterów z jakimi miałam do czynienia, w przeciwieństwie do Rudeusa
desperata, który dopuszcza się molestowania seksualnego w celu wyleczenia impotencji
. To prawda, że animacja jest obraźliwa i tragicznie wypada w obliczu Moshoku Tensei, ale uważałabym z porównywaniem serii do siebie, szczególnie pisząc, że TBATE jest przepisywane na kolanie.
Okazało się, że obejrzałam te dwa party tylko po to, żeby zobaczyć
epicką walkę i śmierć Paula
Kolejne sezony będę oglądać dla ładnej animacji walk, skipując pseudoromantyczne wątki, gdzie miłość i wdzięczność to synonimy. Drugi sezon to strata czasu. Przykro mi, bo pierwszy sezon uwielbiam.
Ola_322 lutego 2026, 12:17:07
Nie rozumiem też, co autor miał na myśli jeśli chodzi o postać Yukiego. Dawno nie widziałam takiej niekonsekwencji. Jakbym co chwilę musiała się mierzyć z inną osobowością. I jeszcze ten absurdalny wątek z Machi. Po głowie chodziło mi tylko: "Autorze, czym Yuki ci zawinił, że tak go traktujesz?"
Może mnie coś ominęło, ale nie rozumiem też dlaczego Kyo miał tę bestię w sobie. Na podstawie opowieści, nie dało się wywnioskować, że pierwszy kot umarł w jakimś wielkim żalu i dlatego go tak zdeformowało, czy z jakiegokolwiek innego powodu. Bo to, że ma to znaczenie symboliczne to fajnie, ale moje pytania brzmią "jak i po co?"
A postać Akito? Obrzydliwa i nie zasługuje na tak szczęśliwe zakończenie. Można było to przedstawić w mniej cukierkowy sposób. Wysłać ją na terapię, do psychiatryka, gdzie Shigure by ją odwiedzał. No cokolwiek, tylko nie coś takiego do kur...
Dużo można byłoby pisać o tym jak wiele rzeczy poszło źle.
Jeśli chodzi o największe pozytywy to:
- muzyka jest piękna,
-postacie zwierzaków są mega słodkie,
- Momiji.
Ola_312 kwietnia 2025, 17:28:16
Ola_36 kwietnia 2025, 21:23:57