nie widzę żadnej różnicy w jej fryzurze po tym jak wyszła od tego fryzjera. Oprócz tego, że jak dla mnie to ta grzywka nadal wpada jej w oczy i jakimś cudem magicznie odrosła XD
Nie chcę nic mówić, ale ta siostra moim zdaniem jest o wiele ciekawszą postacią niż główna bohaterka. Myślałam, że to będzie typowa i wiecznie bujająca w obłokach, idealna i kochana przez wszystkich dziewczyna, a tu proszę. Ma jednak charakterek.
@Malaika Z całym szacunkiem, ale nie muszę przewidywać w żaden magiczny sposób, co się będzie mniej więcej działo, bo czytając opis i przeglądając później z ciekawości 2-3 pierwsze rozdziały mangi już wiem, czego dokładnie się spodziewać. Aczkolwiek nie skreślam niczego, bo nigdy nie oceniam anime dopóki nie obejrzę +/- przynajmniej z sześciu odcinków.
Oczywiście, rozumiem, że opis może być mylący i że chodzi tutaj o przetrwanie, ale nie oszukujmy się - czytając o bohaterze, który odradza się w nowym świecie i ma przebłyski dawnego życia, z przykrością muszę stwierdzić, że nie jest to zbyt oryginalny pomysł i biorąc po uwagę jak bardzo ostatnimi czasy bombardowani jesteśmy isekaiami, odpowiedź nasuwa się sama. Dlatego też mam nadzieję, że nie będzie to to samo, co serwują w innych isekajcach. Bo isekai isekaiowi nierówny.
A moje pytanie, to co za idiota ocenia anime, kiedy nie wyszedł jeszcze nawet pierwszy odcinek? Po czym, przepraszam oceniacie? Po miniaturce do anime? Opisie? Gatunku? Bo nie ma w opisie nic wspomniane o cycatej blond elfce, która będzie chodzić za głównym bohaterem a typ widowni to nie ecchi?
A to prawda. Ishimori albo ryczy przez większość anime albo non stop się dołuje. Ale taki urok bohaterki - szkoda tylko, że jest to typ, który okropnie mnie drażni.
Samo anime to taki tytul, który obejrzy się raz a potem się zapomni. Taki tam szkolny romansik z beksą w tle.
@ArEeSs87 - no tak, w sumie to masz rację, to nie jest isekai, ale fabuła tego anime jest tak oklepana i tak podobna do typowych isekajców, że już nawet i to mi umknęło. Bóg zapłać :)
Powiem tak – anime jest średnie. Historia? Taka sobie. Nie ma żadnej konkretnej fabuły poza tym, że mamy bohaterkę bez wyraźnej osobowości, za którą lata czterech chłopa. I oczywiście, jak to bywa, jeden z nich jest tak natrętny i odrobinę za bardzo zaborczy, że ja na jej miejscu uciekałabym na drugi koniec świata. Ale cóż, co kto lubi.
Ale szczerze? Jeszcze nigdy nie byłam tak sfrustrowana oglądając anime, a oglądam One Piece'a, gdzie w jednym z arców jeden gościu przez sześć odcinków zrobił cztery kroki - było liczone. Główna bohaterka jest tak uparta, tak koszmarnie tępa w niektórych sytuacjach, że aż boli. Potrafi jedynie gapić się na innych z szeroko otwartymi ustami i błyszczącymi oczkami, jakby cała fabuła rozgrywała się tylko w jej pustym spojrzeniu.
Zabujała się w jednym z tych chłopów, Kazukim, on też w niej i obydwoje zdają sobie z tego sprawę... no ale nieee, nasza bohaterka stwierdzi, że teraz będzie go unikać, bo tak i do widzenia, bez żadnego konkretnego powodu. Bo przecież komunikacja to trudna sztuka, a logiczne rozwiązania są dla słabych.
Dajcie mi nóż, bo nie wytrzymam...
Jeśli chodzi o animację, to... no cóż, pokaz slajdów. I to dosłownie. Jak raz zwrócisz na to uwagę, to już się nie odzobaczy – postacie praktycznie się nie ruszają, a animacja wygląda, jakby ktoś po prostu przerzucał statyczne obrazki. Dynamika? Nie istnieje.
Podsumowując: historia bez większego sensu, irytująca protagonistka, a do tego animacja na poziomie PowerPointa. Jak ktoś lubi takie klimaty, to proszę bardzo, ale ja miałam ochotę rzucić ekranem o ścianę w niektórych momentach.
Człowiek się zastanawia, kiedy wreszcie przestaną produkować te śmieciowe anime, które mają fabułę kopiuj-wklej, ale niestety, wychodzi na to, że będę się jeszcze długo nad tym zastanawiać. Bo otóż kolejna produkcja, gdzie mamy takiego o sobie bohatera – totalne zero, chodzący worek na pomyje, traktowany przez wszystkich jak śmieć - wow, oryginał mocno. Ale chwila! Boom! Coś się dzieje, chłop nagle staje się hiper OP, kopiując skille potworów, które spotyka w dungeonie, jakby był jakimś magicznym pendrivem.
Szok i niedowierzanie!
No bo kto by się spodziewał? O.o
Oczywiście, nie może zabraknąć laski siedzącej mu w oku – obowiązkowo z cyckami większymi od jej IQ – oraz arcymaga na każde zawołanie, który właściwie wszystko robi za naszego nijakiego protagonistę (Oceń to, oceń tamto, skopiowałam ci kolejnego dokokszonego skilla, dałam ci też totalnie OP miecz, a bo czemu nie? I w sumie to ci dałam wszystko za friko, bo byłeś miły dla mojej Yuri, elo. A, no i wyszkolę cię w jeden księżyc.)
A walka? Jaka walka? Przecież ważniejsze są animowane cycki, i to nie tylko te od Yuri, ale też od losowych potworów, które nasz bohater przeważnie oneshotuje (bo nie wiem, czy tylko ja zwróciłam uwagę, że są potwory rodzaju ''o mój boże brałbym" z cyckami tak wielkimi, że człowiek by się dwa razy zastanowił czy zabić czy zakuć w kajdany, założyć torbę na głowę i za ojczyznę.) Nie wspomnę, że walki to przeważnie pokaz slajdów - nasz bohater trzaśnie sobie mieczykiem, walnie jakimś OP skillem, pobiega sobie w tę i z powrotem... no i w sumie to tyle.
Gdyby jeszcze ktoś wpadł na pomysł, żeby zamiast na fanserwisie i ''pierd****eniu kotka za pomocą młotka" skupić się na rzeczywistym budowaniu jakiegoś świata i sensownych starciach, to może dałoby się to oglądać bez poczucia, że IQ spada z każdą minutą.
Ale nie oszukujmy się – wiemy, co tu jest priorytetem.
I są to cycki Yu— ( ͡° ͜ʖ ͡°)
No i gdzie informacja, że to typowa haremówa? Jeden chłop i wpierdyliard lasek, które za nim latają i widzą Bogowie tylko wiedzą co, bo sobie stwierdziły, że jest "miły" i elo.
Mój listonosz też jest miły, a jakoś nie śpiewam mu serenad, jak przyjeżdża z pocztą co poniedziałek.
Można na spokojnie skipnąć na sam koniec, na końcową scenę, i nic się nie straci. A szkoda, bo po tytule odcinka sądziłam, że będzie coś ciekawszego. Welp, ale jak kto woli.
to całkiem ciekawy koncept: główna bohaterka, typowa dziewczyna z kompleksem „idealnej, nieskazitelnej” osoby, ma jakąś moc, która sprawia, że wszyscy wokół – zwłaszcza potencjalni „faceci” – chodzą za nią i niemal na każde jej słowo odpowiadają „yes, my queen”. Właściwie nikt nawet nie kwestionuje tego, że jej słowa i czyny są często kompletnie oderwane od rzeczywistości, totalnie oderwane od realiów otaczającego ją świata. Bohaterka żyje w surrealistycznym świecie pełnym tęczy i jednorożców, co tworzy dziwaczny kontrast z tym, jak ślepo posłuszni są jej wszyscy wokół.
To ciekawe, bo w grach otome wiele głównych bohaterek ma właśnie taki typ osobowości jak Liz – są tak skupione na sobie i swoim wyidealizowanym obrazie, że ich zachowanie wydaje się wręcz komiczne. Fajnie, że tutaj pokazali to w trochę inny sposób. Coś innego dla odmiany.
Anime jak narazie na plus. Za kończenie odcinków w taki sposób powinno być minimum dwa lata więzienia.
Nayan21 kwietnia 2025, 02:57:36
Nayan16 kwietnia 2025, 21:43:39
Nayan3 kwietnia 2025, 20:03:42
Oczywiście, rozumiem, że opis może być mylący i że chodzi tutaj o przetrwanie, ale nie oszukujmy się - czytając o bohaterze, który odradza się w nowym świecie i ma przebłyski dawnego życia, z przykrością muszę stwierdzić, że nie jest to zbyt oryginalny pomysł i biorąc po uwagę jak bardzo ostatnimi czasy bombardowani jesteśmy isekaiami, odpowiedź nasuwa się sama. Dlatego też mam nadzieję, że nie będzie to to samo, co serwują w innych isekajcach. Bo isekai isekaiowi nierówny.
A moje pytanie, to co za idiota ocenia anime, kiedy nie wyszedł jeszcze nawet pierwszy odcinek? Po czym, przepraszam oceniacie? Po miniaturce do anime? Opisie? Gatunku? Bo nie ma w opisie nic wspomniane o cycatej blond elfce, która będzie chodzić za głównym bohaterem a typ widowni to nie ecchi?
Nayan1 kwietnia 2025, 14:45:38
Mam cichą nadzieję, że nie będzie to ten sam odgrzewany kotlet co zawsze nam serwują :/
Nayan27 marca 2025, 12:59:23
Samo anime to taki tytul, który obejrzy się raz a potem się zapomni. Taki tam szkolny romansik z beksą w tle.
Solidne 7/10 :)
Nayan23 lutego 2025, 13:58:11
Nayan23 lutego 2025, 13:42:47
Ale szczerze? Jeszcze nigdy nie byłam tak sfrustrowana oglądając anime, a oglądam One Piece'a, gdzie w jednym z arców jeden gościu przez sześć odcinków zrobił cztery kroki - było liczone. Główna bohaterka jest tak uparta, tak koszmarnie tępa w niektórych sytuacjach, że aż boli. Potrafi jedynie gapić się na innych z szeroko otwartymi ustami i błyszczącymi oczkami, jakby cała fabuła rozgrywała się tylko w jej pustym spojrzeniu.
Dajcie mi nóż, bo nie wytrzymam...
Jeśli chodzi o animację, to... no cóż, pokaz slajdów. I to dosłownie. Jak raz zwrócisz na to uwagę, to już się nie odzobaczy – postacie praktycznie się nie ruszają, a animacja wygląda, jakby ktoś po prostu przerzucał statyczne obrazki. Dynamika? Nie istnieje.
Podsumowując: historia bez większego sensu, irytująca protagonistka, a do tego animacja na poziomie PowerPointa. Jak ktoś lubi takie klimaty, to proszę bardzo, ale ja miałam ochotę rzucić ekranem o ścianę w niektórych momentach.
I w sumie nadal mam...
Nayan18 lutego 2025, 16:12:37
Szok i niedowierzanie!
No bo kto by się spodziewał? O.o
Oczywiście, nie może zabraknąć laski siedzącej mu w oku – obowiązkowo z cyckami większymi od jej IQ – oraz arcymaga na każde zawołanie, który właściwie wszystko robi za naszego nijakiego protagonistę (Oceń to, oceń tamto, skopiowałam ci kolejnego dokokszonego skilla, dałam ci też totalnie OP miecz, a bo czemu nie? I w sumie to ci dałam wszystko za friko, bo byłeś miły dla mojej Yuri, elo. A, no i wyszkolę cię w jeden księżyc.)
A walka? Jaka walka? Przecież ważniejsze są animowane cycki, i to nie tylko te od Yuri, ale też od losowych potworów, które nasz bohater przeważnie oneshotuje (bo nie wiem, czy tylko ja zwróciłam uwagę, że są potwory rodzaju ''o mój boże brałbym" z cyckami tak wielkimi, że człowiek by się dwa razy zastanowił czy zabić czy zakuć w kajdany, założyć torbę na głowę i za ojczyznę.) Nie wspomnę, że walki to przeważnie pokaz slajdów - nasz bohater trzaśnie sobie mieczykiem, walnie jakimś OP skillem, pobiega sobie w tę i z powrotem... no i w sumie to tyle.
Gdyby jeszcze ktoś wpadł na pomysł, żeby zamiast na fanserwisie i ''pierd****eniu kotka za pomocą młotka" skupić się na rzeczywistym budowaniu jakiegoś świata i sensownych starciach, to może dałoby się to oglądać bez poczucia, że IQ spada z każdą minutą.
Ale nie oszukujmy się – wiemy, co tu jest priorytetem.
I są to cycki Yu— ( ͡° ͜ʖ ͡°)
No i gdzie informacja, że to typowa haremówa? Jeden chłop i wpierdyliard lasek, które za nim latają i widzą Bogowie tylko wiedzą co, bo sobie stwierdziły, że jest "miły" i elo.
Mój listonosz też jest miły, a jakoś nie śpiewam mu serenad, jak przyjeżdża z pocztą co poniedziałek.
Nayan16 lutego 2025, 21:22:46
Można na spokojnie skipnąć na sam koniec, na końcową scenę, i nic się nie straci. A szkoda, bo po tytule odcinka sądziłam, że będzie coś ciekawszego. Welp, ale jak kto woli.
Nayan13 listopada 2024, 19:47:39
To ciekawe, bo w grach otome wiele głównych bohaterek ma właśnie taki typ osobowości jak Liz – są tak skupione na sobie i swoim wyidealizowanym obrazie, że ich zachowanie wydaje się wręcz komiczne. Fajnie, że tutaj pokazali to w trochę inny sposób. Coś innego dla odmiany.
Anime jak narazie na plus. Za kończenie odcinków w taki sposób powinno być minimum dwa lata więzienia.
Dziękuję.
Pozdrawiam.
Dobranoc.