After a horrific alchemy experiment goes wrong in the Elric household, brothers Edward and Alphonse are left in a catastrophic new reality. Ignoring the alchemical principle banning human transmutation, the boys attempted to bring their recently deceased mother back to life. Instead, they suffered brutal personal loss: Alphonse's body disintegrated while Edward lost a leg and then sacrificed an arm to keep Alphonse's soul in the physical realm by binding it to a hulking suit of armor.
The brothers are rescued by their neighbor Pinako Rockbell and her granddaughter Winry. Known as a bio-mechanical engineering prodigy, Winry creates prosthetic limbs for Edward by utilizing "automail," a tough, versatile metal used in robots and combat armor. After years of training, the Elric brothers set off on a quest to restore their bodies by locating the Philosopher's Stone—a powerful gem that allows an alchemist to defy the traditional laws of Equivalent Exchange.
As Edward becomes an infamous alchemist and gains the nickname "Fullmetal," the boys' journey embroils them in a growing conspiracy that threatens the fate of the world.
Ilość odcinków:64
Długość odcinka:24 min
Status:Zakończony
Tłumaczenie zapewnia:-
Oryginalna Premiera: 5 kwietnia 2009, 10:00 (GMT+00:00)
Wolę to "mniej trzymającą się mangi" anime. Fullmetal tamto ma bardziej złożoną fabułę i jest bardziej mroczne i dynamiczne Tutaj połknęłam dwa odcinki nic mi one nie wniosły. Ale to jest jak lektura anime! Bo kiedy to wychodziło nie było lepszych anime shounen. Mam wrażenie, że ten nurt naprawdę się rozwinął dzięki FmA, no, ale przede wszystkim przekaz tej historii jest ponadczasowy i każdy powinien wbić sobie do głowy, że nie ma nic za darmo.
Przeczytałem wasze komentarze i w mojej głowie narodziło się pytanie: Czym wy się jaracie?
Występuje tu zjawisko które bardzo trafnie opisują słowa „większość daje 10 to dlaczego ja nie miałbym dać 10” stąd odpowiedź na pytanie dlaczego większość anime na tej stronie ma ocenę powyżej 8. Ale wracając do anime może was rozczaruje ale dałem temu tytułowi 7/10 bo taką ocenę uważam za najbardziej sprawiedliwą. Oczywiście wiem że jest to najlepsze anime jakie kiedykolwiek wyszło ale oglądając je nie czułem tego abym oglądał najlepsze anime.
Czytałam mangę i muszę powiedzieć, że była świetna. Każda postać dopracowana, miała uwagę, nawet antagoniści oraz ci poboczni, zapomnieni tymczasowi rywale (np. Yoki czy Barry Siekacz). Plus wątek więzi między rodzeństwem czyli to co lubię nawet ponad romansiki. Każdego dało się polubić a przyjście nowych postaci może i przeszkadzało, ale ostatecznie albo je tolerowałam albo się cieszyłam na ich widok. A Hughes...czemu...NAWET NIE WIDZIAŁ 4 URODZIN SWOJEJ CÓRKI, OŁMAJ-
Nie czaję tylko jednej rzeczy, przez cały komiks gadali o bogu czy coś w ten deseń, a ja na końcu i tak nie ogarniam co to wniosło. Upsik. Może jak pooglądam po Polsku to mnie oświeci.
Rozdziały 70-95 mnie denerwowały bo mało w nich było MC, plus lubię jak to główny bohater ratuje sytuację, ale...realizm, realizm! Właśnie to mi się podobało, mimo pozostawionego smaku gorzkości na moim języku że Ed albo Al nie byli tymi "bohaterami". W końcu samemu nic nie zdziałasz, a właściwie jedyne co sprawiało że oni mieli przewagę to nieprzebijalne ciało Al'a i stalowe kończyny Ed'a które dawały im siłę w walce. Komedia przezabawna, tragedia przesmutna, walki zarąbiste. Błędy? Jest jeden. Niektóre wątki mogły być fajne, ale działy się zdecydowanie za krótko i po prostu pojawiały się i znikały - np. wątek opętania Al'a przez Pychę, wątek prawie stracenia "liny dla duszy" przez tę samą osóbkę gdy Ed prawie zdech. Mimo tego końcówka wszystko rozwiązuje - była taka cudowna jak jej sobie życzyłam. I płakałam. Tak, ja płakałam gdy Al się poświęcił. Potem poleciało kilka łezek gdy kończyłam czytać ostatni rozdział. To się nie zdarza. Nie. Nie płakałam przy śmierci Korosenseia, podczas oglądania Koe no Katachi czy gdy All Might stracił swą moc, nie płakałam widząc odcinek 20 i 21 Kny. A tu proszę. Niespodzianka. A to była zwykła manga. Bez muzyczki, bez głosów postaci, bez "przedłużania" akcji bohaterów. Najbardziej boli mnie to, że tam gdzie czytam mangi przesuwa się strony tak, że jak dojdziesz do ostatniej i "przewrócisz" dalej to Ci się wyświetla komunikat który chapter chcesz ogarnąć. "Previous" czy "next" (sry nie chce mi się tłumaczyć).
Serce mnie ścisnęło gdy zobaczyłam że mogę tylko do tyłu.
W tym momencie z bólem uświadomiłam sobie, że wszystko na Ziemi się kończy. To boli. Spędziłam z komiksem ledwo tydzień a wylądował na pozycji pierwszej przeskakując BNHA które spadło na 2 miejsce i...ojoj...Ansatsu Kyoushitsu które jest na 3 (to nie zdarzyło się nigdy, żeby coś strąciło to anime z honorowego miejsca nr 2). FMA zawsze pozostanie w moim serduszku. Gdy widziałam rozdział w stylu "2 lata później" i ten obrazek...."Don't Forget Fullmetal Alchemist"....AŁA AŁA AŁA. To pierwsza manga jaką przeczytałam całą PRZED zobaczeniem anime i wciąż chciałam oglądać tę produkcję.
Rozpisałam się o mandze choć to anime. Ale zrozumcie, musiałam. Musiałam z siebie wyrzucić ten ból że to już koniec. Cieszę się chociaż że ludzie nadal to oglądają mimo że zostało zrobione parę ładnych lat temu. Mam wrażenie że ta nowela graficzna dała mi ważną lekcję w życiu, że na Ziemi każda rzecz się kiedyś skończy i tu nic nie trwa wiecznie. To smutne, jednak gdy o tym myślę to daje mi motywacje do tego by zrozumieć to prawo. Poza tym, zawsze mogę wrócić do tej mangi i jestem pewna że tak jak Wojownicy bardzo przypadnie mi do gustu i nawet jeśli poznam ją na pamięć będę ją wałkować nadal w kółko i wciąż czytać, czytać...
No nic, zobaczmy co ma nam do zaoferowania adaptacja! Przyjdę tu po skończeniu serii (dajcie mi 3-4 dni) i wypowiem się o anime.
Sayonara
Anime oglądałem ponad 10 lat temu i aż sam się dziwię ale dalej potrafię wracać do niego myślami i dalej wspominam je bardzo dobrze. Jest to taki tytuł, który poleciłbym pierwszej lepszej osobię, która nie jest zaznajomiona z anime bo wszystko w nim gra. Mimo, że jestem wybredny i widziałem ponad 200 anime to daje mu 10/10, bo jest po prostu bardzo przystępny.
Kurde jakie do było dobre jeszcze żadne anime mnie tak nie wciągneło jak to świetnie spędziłem przy nim czas i przy innych częściach Full Metal'a za kilka miechów pewnie znowu je obejrzeć i znów się pośmiać
@Onikron_ Moim zdaniem nie ma sensu zabierać się za coś co ci nie odpowiada, jak dla mnie jest to 1 z ulubionych serii ale jeśli tobie sie coś nie podoba i oglądanie tego nie sprawia ci żadnej frajdy to po co na to tracić czas :P Nie sugeruj sie innymi, bież ich zdanie pod uwagę i sam daj szanse, skoro tak to polecają to coś w tym musi być, ale może akurat nie dla cb ;)
Kurdebele, wszyscy piszą jaka to ona nie jest, a mnie cholibka nie może jakoś ująć, no. To moje trzecie podejście i znowu klapa, moja porażka. Nie mogę się przełamać do tego.
Zaloguj się, aby dodać komentarz