Kuffa... Za dużo tu miodu. Chyba spasuję, bo jak mam czekać do przedostatniego epa na jakiś konkretny rozwój akcji i mrok (o ile w ogóle klimacik pójdzie w tę stronę), to dupca to.
Będą SPOILERY: Cholernie zżyłam się z głównymi bohaterami, jak i z postaciami pobocznymi. Moją ulubioną był Azazel i stanowczo za mało o nim, oprócz tego, że zamiast siedzieć bezczynnie ratował zniewolone demony i próbował coś wskórać w przeciwieństwie do Pana Lucka. Niby boss nad bossami, a i w pierwszej, jak i w tej serii nie wniósł praktycznie nic do fabuły, chociaż podobał mi się jego image - tak bardzo wywalone na wszystko - ''Dajcie mi lepiej poczytać.'' :-D Miałam nadzieję na paring Azazel&Nina. Tak z początku ich znajomości trochę się na to zapowiadało, ale się przeliczyłam. A tak a propos Niny, to jest to postać barwna i sympatyczna, ale za to niestety nie grzesząca rozumem. Siedemnastolatka z mentalnością pięciolatki. Jej sposób bycia niezwykle mnie irytował przez większość odcinków, jednak nie da się jej znienawidzić. Favaro przypadł mi do gustu od razu. Jedyny w swoim rodzaju. Zresztą większość postaci jest tutaj specyficzna. Dziewczynka zombie Rita, która dodawała mrocznego z kapką komedii klimatu, Bacchus z Hamsą - ochlejmorda i nawijająca kaczka (komediowy duet), a jeśli chodzi o Kaisara, to powiem tak... Wydaje mi się, że stanie się ciekawszą postacią jako zombie, hahah. O ile wyjdzie trzeci sezon, bo mógłby być nawet o wskrzeszeniu Bahamuta, to i tak... oglądałabym. Wizerunek króla, Charioce, taki jaki powinien być. Stanowczy i konkretny do samego końca. Zakończenie anime stonowane, bez słodzenia. Zapamiętam ten tytuł na bardzo długo, tym bardziej że klimatycznie przypomina mi Cowboy Bebop - moje ukochane anime nr 1.
Czyli ''Wiem, że nic nie wiem.'' Po co te dogmaty... Wiara chrześcijańska po japońsku i tyle w temacie. Przy tego typu produkcjach nie ma co się doszukiwać sensu, bo to w końcu fantasy. Takie serie są po to by nacieszyć oczy szatą graficzną, rozmaitymi pomysłami na fabułę, a przede wszystkim unikalną charakterystyką postaci, co tutaj jak dla mnie króluje. Jeszcze w żadnym anime nie zżyłam się z tak wieloma bohaterami.
@MiyaYuki odcinek o niczym ? Akcja posuwa się bez przerwy do przodu, a nawet jeśli w międzyczasie twórcy zwolnili z tempem dla takich ''odcinków o niczym'', to wyszło im to naprawdę perfekcyjnie, bo ani chwili nie czuję się znudzona. Wiadomo, każdy ma inne odczucia, ale ostatnich odcinków i ogółem całej serii nie określiłabym w ten sposób.
Ten odcinek wbił mnie w fotel. DOSŁOWNIE. Wiadomo, że matka dla życia dziecka jest w stanie poświęcić wszystko, ale motyw z
obcięciem skrzydeł
niebywale mnie poruszył. Nina, to taki ''wioskowy głupek''. Sympatyczna postać, ale na razie jak dotąd jest dla mnie irytująca. Favaro - 'miszcz'. Ciężko było czekać te 10 odcinków na niego. W końcu wniósł trochę klimatu z pierwszej serii. Unikalny charakter i cały on jest jakby urwał się z Cowboy Bebopa. <3 Jeśli chodzi o fantasy, to tytuł spokojnie zaliczam do mojego top 10. Same postacie sprawiają, że chce się dać ocenę wyżej. Jedna rzecz, która razi mnie w oczy i pewnie nie tylko mnie, to to że bohaterowie w ogóle się nie postarzeli przez te 10 lat...
Shani16 listopada 2018, 17:47:34
Shani18 maja 2018, 02:51:30
Shani18 maja 2018, 02:03:25
10/10
Shani16 maja 2018, 05:07:05
Shani16 maja 2018, 03:23:37
Shani16 maja 2018, 01:05:54
Shani15 maja 2018, 04:55:46
Shani28 kwietnia 2018, 02:38:09
Shani23 kwietnia 2018, 12:01:10
Shani15 kwietnia 2018, 23:12:01