To takie połączenie One Punch Mana, Harry'ego Pottera, Spy x Family i Soul Eatera. To jedna z tych serii, które cierpią, gdy próbują coś zrobić na poważnie. Z jednej strony walki trochę mało widowiskowe (niekiedy jak w OPM jeden cios i po sprawie), choć z drugiej strony lepiej gdy pojedynek rozstrzyga się w pół odcinka, a nie jest sztucznie rozciągnięty na kilka odcinków jak w Soul Eaterze.
Ogólnie oglądało się fajnie, ale to takie 8/10 i chwilami widać było zmarnowany potencjał.
Po komentarzach spodziewałem się, że będzie słabo, ale ostatecznie poziom z poprzedniej serii utrzymany. Fakt, że pojawiło się parę odcinków-składaków z krótkich historii, ale wciąż są one na odpowiednim poziomie ( oprócz
Omletu, to był poziom najgorszych odcinków Wyspy Totalnej Porażki
). A nawet rzekłbym, że odcinki o turnieju tenisa przebijają poziomem wszystko, co dotychczas się działo.
Fajna muzyka i film dość widowiskowy. Do samego finału oglądało się całkiem fajnie, ale jak to w japońskich produkcjach bywa, potem jest totalny kosmos i wątpię czy nawet sami autorzy wiedzieli, o co w tym wszystkim chodziło.
A dla tych, co już oglądali, czy ktoś może wyjaśnić, dlaczego, skoro na początku Uta, będąc bańką, ot tak, nie wiadomo jaką siłą, przybrała ludzką postać, nie mogłaby tego po prostu powtórzyć, gdy na powrót przemieniła się w bańki?
Ciężko się to ogląda świeżo po przejściu gry. Zwłaszcza gdy człowiek przyzwyczaił się do głosów z angielskiego dubbingu, które o dziwo brzmiały o niebo lepiej niż dubbing tutaj. W pierwszym odcinku wygląda to trochę jak oglądanie let's play'a, tyle że modele 3d zostały zastąpione animacją 2d, do tego z niższej półki. Główny bohater ma chyba jeszcze mniej do gadania niż w grze, co też zniechęca do dalszego oglądania.
Szkoda, że w wersji filmowej pozmieniali kilka rzeczy względem serialu, bo przez to nie można tego filmu traktować jako kontynuacji serialu tylko jako kontynuację alternatywnej wersji. Jest to o tyle głupie, że żadna z wprowadzonych w filmach zmian nie miała żadnego znaczenia w kontekście tego konkretnego filmu i gdyby nie pojawienie się w paru scenach Shirley (która i tak nic w tym filmie nie robi i spokojnie mogłoby jej nie być), czy Guilforda (którego dałoby się zastąpić kimkolwiek, bo z tego, co kojarzę, w serialu zginął, a przynajmniej tak mi się wydaje po obejrzeniu całego serialu w zeszłym tygodniu), spokojnie można by ten film potraktować jak kontynuację serialu. A tak zamiast długo wyczekiwanego R3 dostajemy kontynuację jakiejś alternatywnej, złagodzonej, spłyconej wersji i jeśli pojawią się kolejne filmy, raczej będą kontynuować tę właśnie wersję.
Widzę, że kolejna seria zmierza w stronę walki ze złymi, wyzyskującymi ludzi duchownymi w roli czarnych charakterów. Zaczyna się to robić nudne. Do tego znów główny bohater, który na myśl o współżyciu (a ma już, kurde, 3 żony) zachowuje się jakby miał lat... w sumie nie wiem ile, bo nie wiem, w jakim wieku faceci boją się pójść z kobietą do łóżka...
Czekałem na dołączenie Roroi do głównej ekipy, ale jej wejście było rozczarowujące i z miejsca stała się jedną z bardziej irytujących postaci... Cóż, do połowy tego sezonu było spoko, ale licząc od poprzedniego odcinka coraz więcej aspektów zaczyna mnie tu irytować...
Dawno już nie oglądałem anime, w którym prawie wszystko było tak dobrze poukładane i który nie marnowałby swojego potencjału. Wreszcie isekai, w którym główny bohater zachowuje się w miarę zgodnie ze swoim wiekiem i doświadczeniem z poprzedniego życia, a nie cofa się w rozwoju do poziomu przedszkolaka. Szkoda tylko, że pierwsza połowa pierwszego odcinka była ogromnym spoilerem dla całej reszty sezonu, to było kompletnie bez sensu. No ale cóż, i tak oceniam to dzieło na 9/10 i czekam na kontynuację.
Główna bohaterka odgrywa rolę największego złola tej historii, a główny bohater, mimo że w przeciwieństwie do niej potrafi się zmieniać w całkiem silnego potwora, całkowicie się jej podporządkowuje
Gdyby to anime opowiadało o tym, jak początkowo zdominowany MC próbuje uwolnić się od tej psychopatki, mogłoby to być ciekawe, ale na taki obrót spraw raczej się nie zapowiada, a że już oglądanie drugiego odcinka było drogą przez mękę, szkoda moich nerwów i czasu.
@Valanchar, popieram. Jeszcze po pierwszym odcinku miałem nadzieję co do głównego bohatera, ale teraz, gdy wyszło na jaw, że jest totalnym frajerem, kompletnie przestały mnie obchodzić jego losy. Gdyby to anime miało opowiadać o tym, jak powoli uwalnia się spod dominacji ześwirowanej zdziry (która jak dotąd sprawia wrażenie największego złola), może jeszcze coś by z tego było, ale podejrzewam, że na to pewnie szansy nie ma, więc szkoda mojego czasu...
Pierwszy odcinek był całkiem spoko. Zdecydowanie lepsze wprowadzenie postaci niż w oryginale. Do tego pierwsza walka Ruby też robiła lepsze wrażenie. Ale drugi odcinek zatarł dobre wrażenie. Zdecydowanie brakuje tej dynamiki i choreografii walk z oryginału (który może pod względem animacji wyglądał tragicznie, ale pomysłowością i choreografią walk dorównywał Avatarowi, jeśli nie był nawet lepszy). Bardzo mi szkoda oryginału, który porzuciłem gdzieś w połowie 7 sezonu, nie mogąc przeboleć, jak bardzo ta seria się popsuła przez pro LGBTQWERTY sponsorów. Pomyślałem sobie, że może to anime w przyszłości naprawi błędy oryginału, ale na razie cóż... Może wygląda ładniej, ale brakuje w nim tego, co pozwoliło RWBY wybić się ponad przeciętność mimo nędznej grafiki.
RivenGemini1 maja 2024, 18:17:46
Ogólnie oglądało się fajnie, ale to takie 8/10 i chwilami widać było zmarnowany potencjał.
RivenGemini11 grudnia 2023, 19:16:07
RivenGemini3 października 2022, 23:19:08
RivenGemini3 października 2022, 20:47:51
RivenGemini8 września 2022, 16:45:49
RivenGemini19 sierpnia 2022, 16:07:59
Czekałem na dołączenie Roroi do głównej ekipy, ale jej wejście było rozczarowujące i z miejsca stała się jedną z bardziej irytujących postaci... Cóż, do połowy tego sezonu było spoko, ale licząc od poprzedniego odcinka coraz więcej aspektów zaczyna mnie tu irytować...
RivenGemini7 sierpnia 2022, 18:50:56
RivenGemini2 sierpnia 2022, 18:01:38
Gdyby to anime opowiadało o tym, jak początkowo zdominowany MC próbuje uwolnić się od tej psychopatki, mogłoby to być ciekawe, ale na taki obrót spraw raczej się nie zapowiada, a że już oglądanie drugiego odcinka było drogą przez mękę, szkoda moich nerwów i czasu.
RivenGemini2 sierpnia 2022, 17:47:30
RivenGemini27 lipca 2022, 16:27:21