
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Quisque id pretium ex, vel consectetur turpis. Ut consectetur scelerisque laoreet. Mauris mattis sagittis purus vel placerat. Morbi interdum lacinia arcu, vitae pretium nibh dictum quis. Sed iaculis eu nunc id tincidunt. Vestibulum ante ipsum primis in faucibus orci luctus et ultrices posuere cubilia curae; Mauris volutpat, velit et mollis fermentum, velit risus consectetur est, tincidunt rutrum lacus justo nec ante. Aliquam pretium fermentum tellus quis tincidunt. Praesent massa nulla, tristique eget tortor non, laoreet convallis odio. Sed viverra tristique mollis. Vivamus luctus malesuada faucibus. Praesent mi lacus, dapibus eget tincidunt at, viverra quis eros. Vivamus lobortis tincidunt ex, eu ornare ex commodo at. Phasellus a scelerisque mi. Curabitur quam urna, rutrum at porta sed, imperdiet in felis.
Dory9 stycznia 2026, 19:24:58
Dory4 stycznia 2026, 02:37:06
Dory3 marca 2024, 22:40:37
Dory27 lipca 2019, 16:01:02
Dory25 sierpnia 2017, 11:31:48
Po powtórnym obejrzeniu tego anime, mogę śmiało stwierdzić, że wywiera na mnie takie samo wrażenie. Ja wiem, że dla niektórych SAO to wyznacznik pośród anime, a niektórych to ten etap przebicia ich błony dziewiczej, lub a mniejsza. Jednakże nie oszukujmy się SAO ma predyspozycje do wywarcia niesamowitego wrażenia na odbiorcy. Piękna oprawa graficzna, muzyką która wkomponowuję się w wir walki czy w chwilach smutku, a także zamysł fabuły w dobie gier komputerowych. Nic tylko pogratulować. Anime na które jest popyt i do tego świetnie zrealizowane. Ale czy na pewno. Seria zamykająca się w 25 epizodach gdzie spokojnie można by wycisnąć więcej, lub dobrze, że tak mało bo rozczarowanie nie było, by aż tak wielkie. Wymiar serii przekłada się na skoki fabularne, których streszczenie dostajemy przy następnym odcinku, lub akcji. Epizody są tak drętwo przeprowadzane z etapu na etap, że w pewnym momencie robi się to mdłe i jako widz zadaję sobie pytanie tam kurwa giną ludzie, a ty (główny bohater) siedzisz i przeżywasz szczeniacką miłość, gdzie jesteś kreowany na dojrzałą postać z wielkim (oczywiście) powodzeniem u kobiet. Koncepcja utknięcia w wirtualnym świecie gdzie na każdym piętrze jest coraz trudniej, a na samym końcu 100 poziomie czeka cię powrót do rzeczywistości to świetny materiał na pierwszą część serii. Później ratunek ukochanej, która przez cudzą rządzę jest więziona w grze na bazie terroru dla innych ludzi. To uważam za całkowicie sensowny wątek przewodni.
Jednakże ]:->
Tak w gruncie rzeczy całe SAO, do którego większość się onanizuję i gloryfikuję ponad wszystko inne, bo to SAO to na prawdę debilna historia z ckliwym szczeniackim romansem i chęcią ratowania kogoś osadzone w świetnie wykreowanym świecie. Z początku myślałem, ze dostanę materiał, który ma lekko poważniejszy charakter niż OnePersonArmy Kirito i jego harem cip + kuzynko/siostra i pikselowa córeczka. Główny bohater ma skruchę, przez 20 minut, że przez niego zginęli niewinni ludzie, bo nie miał jaj, by się przyznać do prawdy. A po zabójstwie człowieka nawet go to nie ruszyło. Już po takich doświadczeniach miałby trudno, by się pozbierać a pod koniec drugiej serii, nie był już wstanie przeciwnika dobić w walce na śmierć i życie. Biorąc jego profil psychologiczny powinien płakać jak ciota w koncie i dochodzić po traumatycznych przeżyciach. Ale nie przecież jak już uratował 6k istnień to czas uratować jego szparę, bo za niedługo nabawi się syndromu sztokholmskiego, ale po drodze musimy zahaczyć wątek kazirodczy co zaowocuję dennym pvp po prostu z dupy. Nie no bomba. Kirito to bohater tragiczny. Traci wszystko, odbudowuję się, znowu traci, kogoś uratuję/zabiję/zrani i wracamy do punktu wyjścia. To anime ma na siłę wyciskać łzy(Yui) zmuszać do podbudowania ego(Kirito) pokazywania, że jak jesteś pro to masz pro dziołchę(Asuna) siostra/kuzynka nie ważne pcha się na bolca(Sis) niepoprawny marzyciel, który jasno postawił sobie cel i go osiągnął- jedyna nadzieja serii(Kayaba) a reszta to tło nic nie znaczące. Jak całokształt. Gniot, który jest dobry jako zapychacz. Aż szkoda strzępić dłużej ryja na to coś, bo na prawdę anime ma więcej minusów jak plusów- pierdolona idylla w środku horroru. A dalej już jest tylko gorzej i gorzej.
Najgorsze jest to, że S(S)A(Ł)O wcale nie jest dobre to idioci opiewający jakie to nie jest dobre(bo ich skala porównawcza to Naruto lub inny Beach) zrobili z tego arcydzieło.
6/10 za to co wspomniałem w pierwszym akapicie.
Dory18 lipca 2017, 14:40:58
Nie widzę sensu się bardziej rozwodzić nad tym rozczarowaniem -.-"
Dory3 lipca 2017, 08:26:22
Ciężko pisać o czymś pozytywnie gdy się jest chamem, więc z góry przepraszam za niecenzuralne słownictwo, czasem ;)
Dory15 lutego 2017, 04:16:29
Dory11 lutego 2017, 14:45:51
Obejrzałem to anime na dwa bicia po 6 odcinków. I stwierdzam, że to był dobry wybór, bo jednym tchem to byłoby za dużo. Ja wiem, że to ecchi i nie miałem wygórowanych oczekiwań co do fabuły. Z góry przepraszam, za jakieś wulgaryzmy ale nie wiem czy bez nich się tutaj obejdzie. Odcinki 1-6 nie wnoszą do fabuły nic, bo jej po prostu jest za mało, by jakakolwiek była. Coś z cyklu świat postapo, w którym dziewczyny z cycami na wierzchu i stringami napierdalają się z jakimiś robotami, o których nic nie wiemy. Ale po co coś powiedzieć o tym więcej skoro można pokazać cycki. Jeśli ktoś ma pytanie dotyczące o co tutaj chodzi odpowiedź jest prosta
W generalnym odczuciu anime nie jest złe, fabularnie jest ok bo fabuły nie ma
Dory2 lutego 2017, 02:40:57